600 YEARS OF HISTORY

THE OLDEST POLISH UNIVERSITY

THE BEST POLISH LANGUAGE PROGRAM

THE MOST SCENIC CAMPUS IN POLAND

IN THE HEART OF EUROPE

POLISH LANGUAGE CLASSES ON ALL LEVELS

COURSES IN POLISH LINGUISTICS, HISTORY, SOCIOLOGY, ECONOMICS, CULTURE, LITERATURE AND FILM

COMPUTER-ASSISTED TEACHING AND LEARNING

CLASSES BEGIN TWICE A YEAR:

OCTOBER 1, FEBRUARY 16

SUMMER SCHOOL: JULY 4-AUGUST 17

LOW TUITION FEES

INEXPENSIVE ROOM AND BOARD AVAILABLE ON CAMPUS

THE POLONIA INSTITUTE

The Polonia Institute, a member of the Association of European Migration Institutes, is an interdisciplinary research and teaching center of the Jagiellonian University in Krakow, the oldest Polish university founded in 1364. The word "Polonia" is used to describe Polish ethnic groups abroad. Established in 1972 the Institute has grown to become the main Polish research and teaching center for issues related to international migrations of Poles, ethnic and social problems of migration, Polish literature abroad and teaching Polish as a foreign language.

Each year more than lOO students take part in our one- and two-semester program and over 500 participate in courses offered during the Summer semester in July-August. The inter-ests and motivations of the students vary from general Polish experi-ence to carefully specified research topics within the scope of the areas represented at the Institute. Some students share their study time between courses at the Institute and regular lectures at the University. Students evaluate the program at the Polonia Institute as an excellent opportunity to gain knowledge and experience not only about Poland but also on the language. The Faculty of the Institute - historians, sociologists, historians of the literature and linguists offer lectures, in Polish history, literature, culture, and contemporary society as well as intensive classes in Polish language at all levels. The objective of the academic program offered by the Institute is to teach Polish language and culture to students from all over the world interested in past and contemporary Poland.

Prof. Wladyslaw Miodunek

Director of the Polonia Institute

Address:

Instytut Polonijny UJ

ul. Jod³owa 13, 30-252 Kraków, Poland

Tel. (12) 21-98-55

Fax: (12) 21-98-77

E-mail: register@apus.filg.uj.edu.pl


Leon Gwizda³³a

Harcerskie Credo

Jeśli by ktoś zapyta³

Nas - rozsypanych po świecie:

o czym marzycie, harcerze?

Czego, harcerze, pragniecie?

Jakie jest wasze ,,credo"

I wiary waszej wyznanie?

Jaka jest prosta odpowiedź

Na to nie proste pytanie

Czego pragniemy? ...Nie wiele

A jednocześnie tak du¿o:

Spokoju dla serc zmêczonych

D³ug¹ tu³acz¹ podró¿¹...!

Pragniemy mówiæ po polsku,

Pragniemy po polsku myśleæ...

St¹d widzieæ polskie gwiazdy

Przegl¹daj¹ce siê w Wiśle...

St¹d s³yszeæ śpiewy poranne

Mazowieckiego skowronka...

St¹d wdychaæ wiosenne wonie

Kwiatów na polskich ³¹kach...!

Śladami iśæ naszych ojców,

Tradycj¹ ¿yæ naszych dziadów

I tej tradycji nie straciæ,

I nie pogubiæ tych śladów...!

TU wiedzieæ, ¿e TAM, w tym Kraju

Najbli¿szym - a tak dalekim

S³oñce uśmiechem zakwit³o,

Radości¹ wezbra³y rzeki,

¯e rozjaśni³o siê niebo

Czyste, szerokie i WOLNE!

¯e odetchnê³y swobodniej

Ulice i drogi polne,

Wioski, miasteczka i miasta!

¯e nie ma ju¿ chmur na niebie,

¯e ka¿dy we w³asnym domu

Jest gospodarzem u siebie!

TU s³yszeæ, ¿e TAM nikogo

Nikt do niczego nie zmusza!

¯e serce ju¿ nie zna lêku,

¯e trwogi ju¿ nie zna dusza!

¯e mo¿na mówiæ i myśleæ,

I czuæ - jak my tu czujemy...!

o tym w harcerskich snach śnimy,

Tego najskryciej pragniemy!

I o tym jeszcze marzymy

Szczerze, gor¹co, usilnie,

By móc przyklêkn¹æ w ciszy

Przed Ostr¹ Bram¹ w Wilnie

I na cmentarzu - na Rossie

Z³o¿yæ wi¹zankê kwiatów

Tych polskich najskromniejszych:

Sasanek albo b³awatków...

A stamt¹d noc¹ kresow¹,

Gdy ksiê¿yc w Niemnie siê schowa -

Wyruszyæ w podró¿ serdeczn¹

Z Wilna przez Wo³yñ do Lwowa...

I tam na Zamku Wysokim

Rozpaliæ harcerskie ognisko

I z góry patrzeæ na miasto,

I Lwów przez sob¹ mieæ blisko...

I śpiewaæ lwowskie piosenki

Których ju¿ nikt nie pamiêta -

Te, które niegdyś, przed nami

Śpiewa³y Lwowskie Orlêta...!

I potem zejśæ z piosenk¹

W dó³ a¿ na Rynek Lwowski,

Gdzie lwy kamienne stoj¹!

I ¿eby śpiew beztroski

Nad miastem siê rozhula³

Rozszala³ i rozkrzycza³

I sp³yn¹³ echem pod pomnik

Adama Mickiewicza

I to ju¿ chyba wszystko,

Czego MY TU z oddali

Pragniemy. Na co czekamy

Jak nasi ojcowie czekali

I czekaj¹ wci¹¿ jeszcze

Nocami, które siê d³u¿¹...

_______________________

Zdawa³oby siê tak ma³o...

A w samej rzeczy: tak du¿o...!

S³owa z Jednodniówki Harcerskiej z okazji 25-cio lecia Harcerstwa w Brisbane, napisane przez ś.p. Leona Gwizda³³ê.

Tekst dorêczy³ Franciszek Kuropka, hm.

Biuletyn ("Polonia" Brisbane, nr. 8, luty 1997)


O starości trochê na smutno, trochê na weso³o

Irena Ślaska-Bell

Coraz wiêcej wdów na ca³ym świecie i dowodzi to po raz setny, ¿e me¿czyźni ¿yj¹ krócej. Jesteś zaproszona na obiadek urodzinowy, a tam 12 pañ w wieku ponad średnim - a pomiêdzy nimi dwa rodzynki - panowie, Przewa¿nie siedz¹ ko³o siebie i wygl¹daj¹ na przestraszonych - a nu¿ któraś z pañ go uwiedzie, czatuje na jego domek, konto bankowe i wolnośæ. A jak przypadkiem trafi siê ma³¿eñstwo, to pani ¯ona gwarzy sobie z innymi o wnuczkach, ogródkach, a pan M¹¿ siedzi cicho popijaj¹c kawkê i zagryzaj¹c ciasteczkiem. Wtedy tylko siê rozrusza, jak go siê zapytaæ - a mo¿e nam pan tak opowie jak to by³o kiedy 50 lat temu przyjechaliście do Australii? Nieraz pan opowie i te wspomnienia s¹ bardzo ciekawe.

4 lata temu na s³ynnej wycieczce statkiem "Szolochowem" do Nowej Kaledonii jeden pan dosyæ szpetny, oty³y i niesympatyczny - otoczony by³ wianuszkiem starszych pañ. Pili rosyjskiego szampana, pan promienia³, a panie ci¹gle zmienia³y stroje (tak zwane toalety). Babki te starsze, samotne wbrew ogólnej opinii, zupe³nie nieźle sobie ¿yj¹ i wiele jest takich, które by nigdy nie zrezygnowa³y ze swojej wolności. "Wezmê mê¿czyznê do domu, to bêdê musia³a mu praæ, gotowaæ, mo¿e jeszcze by³by niezadowolony, a tak to robiê co chcê" - powiedzia³a jedna pani z Quanbeyan. Aby tylko zdrowie dopisa³o, bo niestety czêsto po sześædziesi¹tce zaczynaj¹ nas gnêbiæ paskudne choroby. £amie nas w krzy¿u, bol¹ nogi, dokucza reumatyzm, nieraz cukrzyca sie dopl¹cze, oczy coraz s³absze. Dzieci pytaj¹ - jak siê mama czuje? Zawsze bardzo dobrze - po co ich martwiæ. I cieszy siê matka, ¿e ich widzi i zaraz wjedzie na stó³ coś smacznego. S¹ i takie starsze panie, co ci¹gle mówi¹ o chorobach - takich nale¿y unikaæ i nie licytowaæ siê, któr¹ bardziej boli. Wiele samotnych starszych pañ mo¿na spotkaæ w klubach, tam sobie graj¹ w poker-maszyny. Jak jedna pani wygra³a tysi¹c dolarów to jej ca³a Canberra i Queanbeyan zazdrości³o. Od tej pory cisza, widocznie szczêście nie dopisuje.

A jak kilka samotnych starszych pañ spotka sie razem, to sobie wspominaj¹ o odleg³ych czasach, ponarzekaj¹, ¿e muzyka teraz zwariowana - "rock " i "heavy metal". Gdzie te czasy - mówi¹ - kiedy chodzi³o siê na dansingi, tañczy³o tango, walca, a m³odzieniec by³ wtedy grzeczny i romantyczny.

Ale wszystkie panie bez wyj¹tku chwal¹ Australiê, bo tu dbaj¹ o nas bardzo: uwa¿aj na cholesterol, unikaj t³uszczów, broñ Bo¿e nie pal papierosów, bo dostaniesz raka. Przychodz¹ te¿ listy zapraszaj¹ce - je¿eli skoñczy³aś 50 lat, przyjdź do kliniki zbadaæ piersi - nic nie kosztuje. Inne czêści cia³a te¿ nale¿y sprawdzaæ - ci¹gle siê o tym mówi. Masz te¿ swojego rodzinnego lekarza, który zawsze pomo¿e, wys³ucha i poradzi. W prasie, radiu i telewizji mówi siê, ¿eby starsi ludzie ograniczali branie leków, zw³aszcza nasennych - bo to szkodliwe dla zdrowia. Serce rośnie jak sie s³ucha! Komu bowiem zale¿y abyśmy ¿y³y 100 lat i by³y zdrowe? Po co ta ca³a maskarada? Wiadomo, ¿e na ka¿dym umar³ym renciście kochany nasz rz¹d liberalny oszczêdza kilka tysiêcy dolarów rocznie. Ci¹gle siê mówi, ¿e za du¿o starych, spo³eczeñstwo nam siê starzeje, oj, ciê¿ko, ciê¿ko - emerytów przybywa. Coraz wiêksze obci¹¿enie dla rz¹du; ci¹gle tak narzekaj¹, cz³owiek nieraz wstydzi siê, ¿e jeszcze ¿yje! Wiêc gdzie sens, logika? Bo z drugiej strony, jak wspomina³am, ci¹gle nam radz¹ co robiæ, aby d³ugo ¿yæ.

Starośæ nie musi byæ smutna ani brzydka - aby tylko nie by³a bezczynna. Starsze panie wiêc nie daj¹ siê, chc¹ byæ po¿yteczne. S¹ te¿ takie, co swoje puste ¿ycie chc¹ poświêciæ dla dzieci, wnuków. Wcale to na dobre nie wychodzi obydwu stronom - niech mama nareszcie pomyśli o sobie - mówi¹ dzieci. S¹ takie starsze panie Polki, które maj¹ ma³e rz¹dowe domki z ogródkiem, marn¹ podstawow¹ emeryturê i jeszcze potrafi¹ uciu³aæ na podró¿ do Polski. Nieraz dorobi¹ parê dolarów: a to przypilnuj¹ komuś dzieci, albo wezm¹ koszyk bielizny do prasowania i nie martwi¹ sie jak im Bóg ka¿e ¿yc za d³ugo, no bo przecie¿ dzieci, wnuczki... O nie! - mówi¹ wszystkie, absolutnie wszystkie - gdybym do¿y³a późnej starości i straci³a swoj¹ niezale¿nośæ, gdybym by³a sparali¿owana i na wózku inwalidzkim, nigdy bym nie pozwoli³a aby ciê¿ar opieki nade mn¹ spad³ na dzieci. Tylko Dom Starców!

A z panami staruszkami to zupe³nie inna sprawa. Jeśli ukochana ¿ona nie doczeka Z³otych Godów i odejdzie do lepszego świata, pan wdowiec po krótkiej ¿a³obie nagle m³odnieje, zaczyna siê rozgl¹daæ za odpowiedni¹ partnerk¹, czyli w wieku najwy¿ej 35 lat. Pan ju¿ blisko osiemdziesi¹tki, ale trzyma siê krzepko, pierś wypiêta, brzuch schowany. I tak mu wszyscy prawi¹ komplementy, ¿e taki przystojny, trochê ³ysy lub szpakowaty, ale bardzo mu do twarzy z Filipineczk¹ przy boku. Na panie po pieædziesi¹tce patrzy z góry - bo¿ to przecie¿ staruchy.

A ¿e ma zmarszczki - to od czego broda, w¹sy - zreszt¹ zmarszczki u panów dodaj¹ im tylko wiêcej tak zwanego "uroku osobistego". Tak, tak, panowie mog¹ sobie zakryæ zmarszczki brod¹ i w¹sami, czego niestety my, kobiety zrobiæ nie mo¿emy. A je¿eli zdarzy siê odwrotna sytuacja (choæ to rzadkośæ) i staruszka maj¹ca 70 lat "chodzi" z m³odzieñcem czterdziestoletnim - to siê mówi, ¿e jest nienormalna i wstyd przynosi rodzinie. Jak to jest? Przecie¿ jej syn jest starszy od tego "boyfrienda". Powinna siê wstydziæ, iśæ do kościo³a - bo tam jej miejsce - grzmi¹ przyjació³ki. Ale trzeba przyznaæ, ¿e coraz bardziej na świecie, zw³aszcza tym bogatym - artystycznym s¹ w modzie "toy-boye" - wymuskani, elaganccy, bicepsy takie, ¿e siê pada z wra¿enia. przewa¿nie ci m³odzieñcy licz¹ sobie latek dwadzieścia, a panie du¿o, du¿o starsze. Ale trudno określiæ ich wiek - wszystko jest "perfect" - w³osy, zêby, biusty. O silikonie nasz kochany! - panie doktorze chirurgu plastyczny - rób wszystko abym by³a ci¹gle m³oda, piêkna!

Idzie wiêc sobie taka "zakochana" para - "toy-boy" nosi nawet takie ciuchy, ¿eby pasowa³y kolorystycznie do pani, wpatrzeni w siebie, pani szczêśliwa, ¿e j¹ ktoś kocha, a on ci¹gle myśli o tym co by jeszcze urwaæ z jej milionowego konta i o¿eniæ siê wreszcie ze swoj¹ dziewczyn¹.

Jakie to ¿ycie dziwne, pe³ne wra¿eñ a my staruszkowie jeszcze próbujemy byæ romantyczni. I tak myślê sobie, tyle starszych osób mieszka samotnie w wielkich domach, malutkich mieszkaniach i w domach tak zwanej Spokojnej Starości - odwiedzajmy ich czêsto, bo czêsto ta godzinna wizyta jest dla nich najwiêksz¹ radości¹.

I tyle o Starości.

Irena Ślaska-Bell

P.S. Oświadczam, ¿e od tego roku ju¿ mi lat nie przybywa.


Komunikat

Na kolejnym posiedzeniu w dniu 26.9.1996 Dyrekcja Fundacji przyzna³a dalszych 17 wyró¿nieñ osobom zaanga¿owanym w ruchu kultury i budowy spo³eczeñstwa obywatelskiego w Polsce oraz wspó³pracy i przyjaźni z jej s¹siadami. Wyró¿nienia otrzymali:

* Danuta i Leon BRODOWSCY - za pracê na rzecz przyjaźni polsko-litewskiej

* Anna BRZESKOT - za dzia³alnośæ kulturaln¹, w Szymanowie

* Tadeusz COZAC - za pracê spo³eczn¹ na terenie Bielska-Bia³ej

* Micha³ DOBRYNIN - za pracê na rzecz przyjaźni polsko-bia³oruskiej

* Algis KALEDA - za pracê na rzecz przyjaźni polsko-litewskiej

* Ewa KOWNACKA - za pracê spo³eczn¹ na terenie W³adys³awowa

* Aleś KRAUCEWICZ - za pracê na rzecz zbli¿enia Polski i Bia³orusi

* Jozef KWIATKOWSKI - za pracê na rzecz zbli¿enia polsko-litewskiego

* Janina MOSKALCZUK - za dzia³alnośæ kulturaln¹ na terenie Be³chatowa

* Edward PIÓRKO - za pracê na rzecz przyjaźni polsko-litewskiej

* ks. Jacek PONIKOWSKI - za pracê na rzecz ociemnia³ych w Niepo³omicach

* Czes³aw SENIUCH - za pracê, na rzecz przyjaźni polsko-bia³oruskiej * Urszula S£ONINA-ŚWIÊCICKA - za pracê spo³eczno-kulturaln¹ w Podkowie Leśnej

* Jerzy SURWI£O - za pracê na rzecz przyjaźni polsko-litewskiej

* Aleksandra ŚLUSAREK - za pomoc w osiedlaniu Polaków z Kazachstanu w Niepo³omicach

* Robert WYRODA - za pracê spo³eczno-artystyczn¹ na terenie Krakowa

Z wymienionych osób:

3 - otrzymuj¹ wyró¿nienia im. Eudoksji Rakowskiej

3 - otrzymuj¹ wyró¿nienia im. Krystyny i Boles³awa Singler

1 - otrzymuje wyró¿nienie im. Ireny i Karola Dowoyna-Sylwestrowicz

Informacje w sprawie kryteriów wyró¿nieñ oraz zg³aszania kandydatów mo¿na otrzymaæ od przedstawicieli Fundacji POLCUL w Polsce. S¹, to:

- Jan HANASZ

ul. Krasiñskiego 57 m. 10, TORUN, tel. 2-82-06

oraz

- Anna KONDRACKA

ul. Bogus³awskiego 20 m.80, WARSZAWA, tel. 663-26-39

lub te¿ zwracaj¹c siê wprost do:

POLCUL FOUNDATION

P.O.Box 193,

ROSE BAY. 2029. Australia

tel. [61-2] 9326 2863 fax: [61-2] 9331 5697

UWAGA: Fundacja wyró¿nia wy³¹cznie osoby indywidualne. Wysuwanie w³asnej kandydatury nie jest mo¿liwe.