O OGRZEWANIU

Żyjemy już przy końcu XX wieku, rok dwutysięczny się zbliża, technika że ho,ho, komputery, rakiety, telefony bez drutu i w ogóle cuda rozmaite, a pewne rzeczy tutaj, jak za Króla Ćwieczka. Piszę o ogrzewaniu w przeciętnych domach australijskich. Chodzi tu o południową zimną Australię, jak również Kanberę, naszą piękną stolicę. Mamy więc piecyki elektryczne wbudowane w ścianę: na jeden duży salon jeden piecyk. Przeważnie taki salon w czasie zimy jest nieogrzewany i nikt tam nie siedzi. Ciągle są w sprzedaży auntentyczne kominki na drzewo, ale podobno wolno palić tylko specjalnym drzewem, bo "Zieloni" protestują, że się powietrze zatruwa - a Kanberra słynie z tego, że powietrze czyste - nie ma tu kominów fabrycznych i innych wrogów ludzkości. Jest i Solar, bardzo nowoczesny, bardzo drogi, ale podobno nie zdaje egzaminu, to też nie widać domow solarowych za wiele. Najnowocześniejsze to marmurowe nagrzane podłogi. Ale chwileczkę: kto z Państwa ma w ogóle marmurowe posadzki? Mogą też być cementowe posadzki. Pod tą posadzkę zakłada się spirale - jest to inwestycja dosyć droga. Następnie są piece gazowe, wbudowane w ścianę, tańsze podobno od elektrycznych. Widziałam także w sprzedaży piece kerosinowe, aż za głowę się złapałam. Trzeba też przyznać, że od pewnego czasu ukazały się w sklepach i są chętnie kupowane przenośne kaloryfery, które stawia się w family room albo też w sypialniach, gdzie śpią dzieci. Naogół nigdzie nie ogrzewa się całego domu, to za drogo. Na taki luksus wiele przeciętnych rodzin nie może sobie pozwolić. W Kanberze buduje się setki nowych pięknych domów, ale budowniczy zapomnieli, że zima w Kanberze może się dać ludziom dobrze we znaki, bo przecież mamy tu minusowe temperatury. Nowe domy są po prostu za lekkie, nie przystosowane do tutejszego klimatu. Buduje się więc luksusowe łazienki, piękne sypialnie i wszędzie jest lodownia, zwłaszcza rano i wieczorem. W dzień nawet przyjemnie jak słonko przygrzeje, ale rano wszyscy trzęsą się z zimna. Ostatnio trzeba przyznać, pokazały się w nowo wybudowanych domach automatyczne piece gazowe, tak wbudowane w ścianę, że grzeją na dwie strony. (Słyszalam wczoraj w telewizji, że niektóre są niebezpieczne, bo wybuchają). Ale sypialnie wszędzie zimne. po co ogrzewać? Mamy elektryczne koce, to wystarczy. Polacy, którzy tu przyjechali w latach osiemdziesiątych, wybudowali domy, pozakładali normalne gazowe centralne ogrzewania, podłogowe lub sufitowe. Pamiętam jak jedna pani Jola powiedziała: "Wolę jeść suchy chleb, ale marznąć nie będę." Teraz centralne ogrzewania stają się coraz popularniejsze. Jest drogie: o ile się nie mylę to zalożenie kosztuje około pięciu tysięcy dolarów. Jest nie drogie w eksploatacji, ponieważ po włączeniu rano, natychmiast wszędzie jest cieplutko. Nie ma nic gorszego, jak się wchodzi do domu z zimnego dworu, a w domu lodownia. Włącza się grzejniki ale szybko wyłącza w ramach oszczedzania. Znam kilka rodzin, które wieczorem wyłączają grzejniki (dzieci już grzecznie śpią w nagrzanych łóżeczkach) siadają na fotelach, otulają się kocami, kładą futrzane kapcie i popijając ziołową herbatkę, ogladają telewizję. W kanberskich klubach, w Canberra Centre, Woden Plaza, Belconnen Mall lub innych centrach handlowych - można spotkać ludzi starszych, nieraz bardzo starych - którzy przychodzą tam po prostu się ogrzać. Natomiast śmiać się chce, jak rozmawiam z przeciętnym Australijczykiem i narzekam, że Kanberra taka zimna i domy też - "Przecież ty przyjechałaś z Europy, Polska jest bardzo zimnym krajem, więc chyba jesteś przyzwyczajona do zimna". Jak mam więc tłumaczyć, że w polskich miastach wszystkie domy są podłączone do sieci centralnego ogrzewania. Na dworze mróz, ale na sobie masz kożuch, ciepłą czapkę i futrzane buty. Wchodzisz do mieszkania i już w przedpokoju rozbierasz się, bo wszędzie cieplutko. Ale teraz slyszałam, że centralne ogrzewania już nie grzeją jak należy. W Queanbeyan w niektórych starych domach istnieje coś takiego jak płyta kuchenna opalana drzewem. Na płycie się gotuje, ciepło rozchodzi się po całym domu, a na dodatek wewnątrz umieszczona jest rura, która prowadzi do boilera z wodą - w ten sposób cały czas jest gorąca woda. Piękne unity wybudowane ostatnio na Braddon, "Braddon Gardens", bardzo luksusowe - ale ogrzewanie to elektryczne piecyki w ścianach. I na tym kończe mój felieton na temat ogrzewania, a tym z państwa, którzy mogą sobie na to pozwolić - radzimy pojechać do Cairns i tam pławiąc się w Morzu Koralowym przeczekać do października. Aby do wiosny!

Irena Slaska